Moja metamorfoza

Moja walka z nadwagą zaczęła się w sierpniu 2014 r. To był moment w którym powiedziałam DOŚĆ. Postanowiłam zmienić swoje życie, schudnąć, zacząć cieszyć się życiem. Walczyłam z nadwagą 4 lata, bezskutecznie. Zawsze byłam szczupła, jednak w ciągu kilku lat przybrałam na wadzę 18 kg! Jak? Nie ma jednej odpowiedzi, na pewno też przez moją głupotę. Przy wzroście 158 cm w najgorszym stadium ważyłam 68 kg. Udało mi się zrzucić 18 kg, mój cel został spełniony. Obecnie ważę 50 kg.

W sierpniu padła decyzja ostatecznej walki. Obiecałam sobie, że ostatni raz podejmuję walkę i jeśli znowu się nie uda- odpuszczam i akceptuję siebie taką jaką jestem. Sama siebie postawiłam pod ścianą, uparłam się i wiecie co? Nie było tak strasznie, jak mogło się wydawać- wszystko siedzi w głowie, kwestia psychiki, nastawienia, upartości, samodyscypliny, mobilizacji. Jeśli chcesz zacząć się odchudzać najpierw zacznij od porządku w głowie, później zajmij się resztą.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ok postanowiłam schudnąć i co dalej? Ja założyłam bloga. Nie wiem jak na to wpadłam, nie wiedziałam kompletnie nic o prowadzeniu bloga, nawet nie wiedziałam jak go prowadzić. Mając zerową wiedzę kupiłam domenę i hosting. To był mój osobisty motywator. W tamtym czasie nie było takich blogów, jak mój teraz, więc nie miałam, gdzie się motywować.

DIETA

Zaczęłam dużo czytać, tym razem chciałam zrobić to z głową. Moje poprzednie próby odchudzania kończyły się klęską. Przerabiałam różne diety od kapuścianej do głodówki… Oczywiście każda próba kończyła się efektem JOJO. Wprowadziłam kilka zasad a mianowicie:

– jadłam 4-5 posiłków dziennie (zależy o której wstałam)

– przerwy między posiłkami wynosiły 3,5-4 h

– całkowicie wyeliminowałam: pieczywo, słodycze, fast foody, mąkę pszenną (używałam mąki pełnoziarnistej), cukier, makarony, ziemniaki (w/w produkty wyeliminowałam całkowicie, pieczywo zaczęłam jeść po kilku miesiącach, ziemniaki też. Nie musicie tak restrykcyjnie podchodzić do tematu jak ja, wystarczy, że je ograniczycie)

– Stosowałam zamienniki: mąka pszenna-mąka pełnoziarnista, ziemniaki- bataty, makaron pszenny- makaron pełnoziarnisty, pieczywo pszenne- pieczywo typu graham/pełnoziarniste, cukier-stevia

– Zaczęłam używać piekarnika, gotować na parze, smażyć beztłuszczowo

– Piłam 1,5 litry wody dziennie (unikałam jak ognia słodkich, gazowanych napoi, soków, nektarów)

– Dzień zaczynałam od szklanki letniej wody z cytryną- oczyszcza organizm z toksyn

– Ćwiczyć zaczęłam po zrzuceniu pierwszych 8 kg, wcześniej miałam zbyt dużą nadwagę na treningi, po co dodatkowo obciążać stawy. Najpierw skupcie się na wyrobieniu nawyków żywieniowych i diecie, później myślcie o treningach.

Na początku miałam kilka wpadek ze słodyczami, jednak z biegiem czasu udało mi się je całkowicie wyeliminować i w obecnej chwili w ogóle mnie nie kuszą. Tak samo miałam z fast foodami, gdzie wprost je uwielbiałam i z nich było mi najciężej zrezygnować, jednak też się udało.

Człowiek potrafi być naprawdę silny, wytrzymały i uparty musi tylko w to uwierzyć i uwierzyć w swój własny sukces.

TRENINGI

Jeśli chodzi o treningi,to na początku nie ćwiczyłam. Ważyłam 68 kg przy 158 cm wzrostu- miałam dużą nadwagę, przez co bardzo słabą kondycję, każdy krok, większy wysiłek sprawiał mi trudność. Po zrzuceniu 8 kg, gdy ważyłam 60 kg zaczęłam biegać. Nie ukrywam, było ciężko, ale chciałam spróbować. Zaczęłam od maszerowania- przez tydzień codziennie pokonywałam 4-5 km. Po tygodniu nogi same rwały się do biegu i tak się zaczęło. Pokonanie 4 km było dużym wyzwaniem, co chwilę się zatrzymywałam, nie byłam w stanie biec, nie dawałam rady- wtedy pojawił się pierwszy kryzys. Następnie próbowałam sił z Chodakowską, ćwiczyłam skalpel, skalpel II, jednak dość szybko jej ćwiczenia mnie znużyły. Wtedy odkryłam Mel B i pokochałam! Kobieta ma genialne treningi, na każdy dzień tygodnia inny trening. Zaczęłam wymieniać treningi- Chodakowska, Mel B przez co treningi nigdy mi się nie nudziły i były różnorodne. Pamiętam dzień, gdzie udało mi się zrobić cały trening bez przerwy, pękałam z dumy! Miałam coraz lepsze samopoczucie, więcej energii, byłam wytrzymalsza co dodawało mi powera w działaniu.

Na początku ćwiczyłam 5-6 dni w tygodniu, później wprowadziłam zasadę treningu co drugi dzień. Do tej pory tak trenuję, choć miałam 2 miesięczny przestój w treningach ze względu na kontuzję. Wpadłam w skrajność i bywało tak, że ćwiczyłam 7 dni w tygodniu po 3 h, nie popełniajcie mojego błędu. Trening jest ważny, ale regeneracja organizmu jest tak samo ważna.

1

Waga ładnie spadała, jednak nie obyło się bez zatrzymania wagi. Pierwszy raz zatrzymała mi się przy 58 kg. 2 tygodnie się męczyłam, a waga ani drgnęła. W takich momentach ważna jest determinacja, która okazała się zbawienna. Po 2 tygodniach waga znów ruszyła. Drugi raz zatrzymała mi się przy 54 kg. Tu waga nie chciała spadać przez 2-3 tygodnie, bardzo długo z tym walczyłam i miałam w tamtym okresie największy kryzys. W takim mocnym kryzysie pomocne jest wsparcie bliskich, nie poddałam się i waga po kilku tygodniach znów ruszyła. Obecnie ważę 50 kg, wagę utrzymuję ponad rok, nie ma i nie było efektu JOJO. Mój styl żywienia jest opanowany do perfekcji, wiem na co i kiedy mogę sobie pozwolić.

Pamiętaj! Czas i tak minie, więc nie czekaj na kolejny poniedziałek tylko zacznij TERAZ, nawet jeśli w tym momencie czytając ten wpis jesz posiłek, który powinieneś omijać szerokim łukiem.

Oto wpisy na blogu, które pisałam będąc na etapie redukcji:

A tutaj znajdziecie wpisy, które uważam za pomocne, które powinniście przeczytać:

Zapraszam również do obejrzenia filmików, gdzie opowiadam jak zaczęłam się odchudzać i jak się za to zabrać. Film podzielony na 2 części.

 

 

A oto zdjęcia metamorfozy:

3

4

masakra