Jak zostać wegetarianinem? Początki wegetarianizmu- od czego zacząć.

vegetables-1892900_1920

Początki wegetarianizmu- od czego zacząć.

Moja droga do wegetarianizmu trwała ponad rok. Wszystko zaczęło się od „chcenia”. Miałam kilka prób, które nie trwały dłużej niż 2 tygodnie, ponieważ czasami zapominałam i pojawiał się nieświadomy gryz wędliny, czy kanapki z kurczakiem. Błędne koło jak z odchudzaniem- jak już miałam jedną wpadkę to nie próbowałam dalej.

Mięsa nie jem od września. Ponad 3 miesiące. Wiecie gdzie i jak się nauczyłam? W Holandii. Nie sądziłam, że to będzie takie proste! Mało tego- osobiście mnie odrzuca od mięsa. Nie mogę na nie patrzeć. Wszystko jest zapewne efektem „głowy” i sposobu myślenia, ale cóż- działa. Świetnie działa. Nijak nie mogę się przekonać do mięsa i bardzo się z tego cieszę. Cała rodzina już wie i szanuje to.

Właściwie jestem ichtiwegetarianką (pescowegetarianizm, odmiana semiwegetarianizmu). Szczerze? Nawet nie wiedziałam, że jest tyle odmian wegetarianizmu! Najprościej i najszybciej jest powiedzieć, że jest się wegetarianką, niż ichtiwegetarianką, gdzie trzeba tłumaczyć o co chodzi i pojawia się miliard pytań. Łatwiej też powiedzieć, że jestem półwegetarianką, ale to też nie jest do końca prawda, bo likwiduję nie tylko czerwone mięso ale i drób.

Z mięs spożywam tylko ryby. Nie jestem weganką, choć jajek również nie jem, ale to ze względu na bardzo wysoką nietolerancję.

Wege zostałam dzięki współlokatorowi z którym mieszkałam w Holandii. Pokazał mi jak łatwo można zastąpić mięso i wcale to nie jest trudne jak mogłoby się wydawać. Odpowiednie przyprawy potrafią zdziałać cuda i nie trzeba przy tym jeść mięsa, żeby posiłek był równie smaczny. Soczewica, ciecierzyca, fasola – rośliny strączkowe w świetny sposób zastępują mięso i równie mocno sycą dostarczając przy tym sporo białka. W diecie roślinnej łatwo przesadzić z ilością błonnika, ponieważ jest go sporo w roślinach strączkowych, to jedyne na co trzeba uważać będąc wege.

top-view-1248953_1920

Dlaczego chciałam zostać wegetarianką?

Jestem osobą bardzo mocno prozwierzęcą. Przez kilka lat działałam w fundacjach pomagając bezdomnym, źle traktowanym zwierzętom (psy, koty, gryzonie). Dawałam dom tymczasowym głównie psom i kotom. Miałam zwierzęta odebrane ludziom, którzy bardzo źle je traktowali. Zwierzęta jak ludzie- czują. Dla mnie zwierzęta są dużo bardziej wartościowe, niż ludzie- takie czasy. Nawet nie wiecie ile radości sprawiała mi behawioryzacja zwierząt! Niesamowite jak dzięki mnie przerażony, wychudzony pies, który nie mógł stać o własnych siłach z dnia na dzień dzięki mnie zamieniał się w psa, który odzyskuje radość życia, zaufanie do człowieka! Wiecie po czym najbardziej to widać? Po oczach. Jak ludzie, którzy mają depresję- ich oczy są pełne smutku, rezygnacji i obojętności. Tak samo jest u zwierząt, a z czasem można było zauważyć ten charakterystyczny błysk w oku pełne szczęścia… Byłam szczęśliwa, gdy tylko miałam możliwość im pomóc, po czym znajdywałam im wspaniałe domy. Do tej pory mam kontakt z niektórymi osobami, które zaadoptowały zwierzaki, które u mnie były.

img_1960

Pamiętam historię dwóch kotów- dwie siostry czarno białe. Znalezione w norze w lesie, przerażone, nie ufały nikomu. Od razu postanowiłam je wziąć.  Gdy wylądowały w moim domu nie wychodziły z kąta łazienki. Trwało to aż miesiąc… Wyjątkowo trudne kociaki. Byłam cierpliwa. Przychodziłam do łazienki, siadałam na dywaniku i mówiłam do nich, czytałam tam książkę, dawałam smakołyki (z dala od siebie) z czasem je do siebie przybliżając. Po ponad miesiącu pierwsza kotka do mnie podeszła powąchała i uciekła z powrotem do kąta. Nie poddawałam się, choć fundacja chciała oddać kocięta bardziej zaawansowanym osobom. Uparłam się i wiedziałam, że to tylko kwestia czasu. Miałam rację. Pamiętam jak przyszłam z pracy do domu, kotki wtedy bawiły się w salonie. BAWIŁY. Miałam dla nich dużo zabawek, drapaki, ale one nigdy z nich nie korzystały. Zobaczyły mnie i uciekły do łazienki – standard. Tym razem usiadłam w salonie na podłodze i robiłam to samo co w łazience- zajmowałam się sobą. Tu był moment przełomowy- gdy usłyszały mój głos (czytałam na głos książki, żeby przyzwyczaiły się do głosu). Przyszły do mnie. Po raz pierwszy dały się pogłaskać. A jak już raz poczuły ciepło moich dłoni i na co dzień słyszały mój spokojny głos to zrozumiały, że nie chce im zrobić krzywdy. To był moment przełomowy. Już nie siedziały w łazience, zaczęły się ze mną bawić. Wieczorem poszłam spać, a obudziłam się z kotami na sobie. Jedna kotka spała na mojej szyi (opatuliła moją szyję jak szalik), druga kotka na brzuchu. To było piękne!!! Do tej pory żałuję, że je oddałam. Później już było tylko lepiej, chodziły za mną i nie odstępowały mnie na krok.

Jedna rada dla Was- nie kupujcie zwierząt! Adoptujcie je! Nawet nie macie pojęcia, jak zwierzęta ze schronisk są dużo bardziej oddane i bardziej kochają! To niesamowite wdzięczne zwierzaki. Widziałam to, gdy prowadziłam dom tymczasowy i widzę to po mojej Lunie- 12 letnia sunia, którą wzięłam ze schroniska.

img_1970

Jak byłam dzieckiem pomagałam Księdzu w jego stadninie. Jak byłam mała przyniosłam do domu gołębia, który miał złamane skrzydło i ten gołąb żył z nami rok- później uczyliśmy go samodzielności, bo zaczął przylatywać na balkon z „panienkami”. Będąc w podstawówce przyprowadziłam do domu mamy bezdomnego psa, który odprowadzał mnie do szkoły niczym Lessi po czym na własną rękę znalazłam mu dom (będąc dzieckiem!) i teraz pies nazywa się Hugo i żyje szczęśliwie. Spotkałam go po 2 latach i Azor (tak mu dałam na imię, obecnie Hugo) poznał mnie… Jego radość była nie do opisania.

Takich historii mam całą masę. Od ratowania gołębi, przez papugi do gryzoni jak szczury, psy, koty, konie. I ja miałabym jeść mięso….? To trochę smutne. Od zawsze chciałam być wegetarianką, ale nigdy nie potrafiłam tego dokonać. W wieku 25 lat udało się!

Druga kwestia to zdrowotna. Ile mięsa jest w mięsie? Kury są faszerowane antybiotykami, mięso konserwantami, jest tam tyle chemii, że strach wziąć to do ust.

Te czynniki zadecydowały o tym, że już dawno powinnam być wege.

Czas na konkrety, bo się nieco rozpisałam.

JAK ZOSTAĆ WEGE?

– Zastanów się dlaczego chcesz zostać wegetarianinem. Z jakich powodów? Etycznych, moralnych, zdrowotnych? To bardzo ważne, bo jeśli masz to głęboko zakorzenione, że naprawdę chcesz przestać jeść mięso- będzie Ci łatwiej utrzymać się w tym postanowieniu.

– Odłóż mięso od razu lub stopniowo. Z mięsa można zrezygnować z dnia na dzień lub robić to stopniowo. W moim przypadku sprawdziło się odłożenie z dnia na dzień. Wcześniej próbowałam to robić stopniowo, bez żadnych efektów. Jeśli masz bardzo silną motywację to spróbuj to zrobić z dnia na dzień, lub zaplanuj swój jadłospis z uwzględnieniem coraz mniejszej porcji mięsa.

– Nie popełniaj takiego błędu jak ja, czyli poczytaj trochę o wege. Jak zastąpić mięso, jakimi produktami, w co się zaopatrzeć. U mnie wyglądało to trochę inaczej- po prostu chciałam nie jeść mięsa, jednocześnie nie czytając jak mogę zastąpić mięso. Im więcej wiesz, tym będzie Ci łatwiej. Zbawiennymi produktami są: soczewica, ciecierzyca, fasola- rośliny strączkowe.

– Zaopatrz się w kilka książek kucharskich z przepisami wege. Polecam dwa blogi z przepisami roślinnymi – jadlonomia.com (uwielbiam jej bloga i przepisy. Posiadam jej dwie książki kucharskie, które za każdym razem mnie zaskakują. Kobieta o wielkim sercu do gotowania!)  i zakochanewzupach.pl (drugi blog z samymi zupami, które są GENIALNE. Każda, którą próbowałam z tego bloga była pyszna!)

– Otwórz się na nowe produkty. Uwierzysz, że nigdy wcześniej nie sięgałam i nie jadłam soczewicy ani ciecierzycy? Zapewne jest bardzo dużo produktów, których nie próbowałam. Nie obawiaj się ich! Mamy cały czas dostęp do internetu, jeśli nie wiesz do czego by pasował dany produkt, wystarczy wyszukać w internecie.

– To nie jest takie trudne jak się wydaje. Wytłumacz rodzinie, że z powodów x, y, z chcesz przestać jeść mięso i chcesz żeby Cię w tym wspierali. Ja tak zrobiłam i to podziałało.

Ok czas na konkrety:

– Produkty z mąki: mąka pełnoziarnista, płatki, chleb razowy,

– Kasza: gryczana, bulgur, jaglana, jęczmienna, quinoa, ryż brązowy

– Rośliny strączkowe: ciecierzyca, soczewica, groch, fasola, soja

Podstawowa (bardzo podstawowa) baza w kuchni wege.

Przykładowy jadłospis:

Śniadanie: Twaróg + warzywa (jestem fanką śniadań białkowo tłuszczowych)
Serek wiejski + warzywa

2 śniadanie: Smoothies owocowy (banan, kiwi, maliny)
Pieczywo pełnoziarniste z hummusem + warzywa

Przekąska: Jogurt naturalny + płatki owsiane + orzechy
Jogurt naturalny + garść orzechów
Owoc +garść orzechów

Obiad: Kasza z warzywami i ciecierzycą
Krem z porów
Kotlety marchewkowe + bukiet surówek
Kulki ryżowe z soczewicą
Makaron ze szpinakiem i fetą

Pomysłów jest bardzo dużo, ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia!

Pozostałe zdjęcia mojej niesfornej gromady. Niestety nie mam wszystkich zdjęć na tym laptopie, ale postaram się znaleźć zdjęcie psa, którego miałam z interwencji, żeby pokazać Wam jego metamorfozę. Jak z psa, który nie potrafił stać na własnych łapach stał się wspaniałym psim przyjacielem. Nigdy nie zrozumiem i nie chce zrozumieć podłości ludzi wobec zwierząt.

img_1928

img_1947

img_1951

img_2006

img_2068

Te dwie siostry na powyższym zdjęciu to najtrudniejszy przypadek jaki dostałam. Pracowałam z nimi dwa miesiące, a efekty były słabe. Te kotki musiały doświadczyć bardzo dużo złego ze strony człowieka, bo praca z nimi była naprawdę trudna. Udało się choć do końca nie zaufały człowiekowi, jak pozostałe koty, które miałam. Bądźmy dobrzy dla zwierząt… To jacy jesteśmy dla innych kreuje naszą osobę.

Pati

7 Comments

  1. Również chcę zostać, ale nie stawiam sobie deadline. Za to w naturalny sposób tracę ochotę na mięso, a danie, które pokazała mi przyjaciółka wege bardzo mi smakują :)

  2. Miałam krótką przygodę z wegetarianizmem w gimnazjum i na początku liceum. Trwało to niecałe 3 lata, bo moje zdrowie znacznie się pogorszyło. Myślę, a nawet jestem pewna, że to przez złe przygotowanie się do tego, a właściwie jego totalny brak.

  3. przyznaję, że ja po prostu lubię jeść mięso, ale od dłuższego czasu próbuję przekonać swojego konkubenta, że nie musimy jeść mięsa codziennie. Właściwie można powiedzieć, że jesteśmy teraz fleksitarianami, jemy mięso tylko okazjonalnie i tylko dobrej jakości, czyli nie z masowej produkcji.
    A w domu mamy 2 kocie bidy. Jedną znajdę spod bloku i jedną kocią sierotkę, której właścicielka zmarła, a rodzina nie miała ochoty na opiekę. Są najlepszymi przyjaciółkami mojej córki.

  4. Tak samo jak Ty miałam kilka podejść do wegetarianizmu, ostatecznie przekonałam się do niego po kilku dniach jaglanego detoksu Marka Zaremby (napisałam o tym ostatnio artykuł na moim blogu, przy okazji szczerze polecam książki z tej serii!). Zakochałam się w tych wege przepisach i ani trochę nie mam ochoty do powrotu do starych nawyków! Głównie przemawia do mnie kwestia zdrowotna – jestem aktywną osobą, a kuchnia roślinna sprawia że mam więcej energii i czuję się tak lekko 😉 Wkręciłam się na maxa, teraz tylko cały czas przeglądam wege przepisy 😛

  5. Ciekawy wpis.
    Chwilowo jestem tylko leworęczny ale jak tylko ręka wróci do formy na pewno skomentuję. Zapisałem na później.

    Tymczasem zapraszam do siebie. Jestem niespełna 27 lat wegetarianinem, jest u mnie sporo na ten temat. Również przepisów 😉
    Zapraszam.

  6. To piękne, że pomagasz zwierzętom! <3
    Nie jestem wegetarianką i nigdy nie próbowałam tego zmieniać.
    Mięsa nie jem codziennie, ze względu na to, że nie jest to dla mnie podstawowy produkt dań.
    Pozdrawiam! :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *